07-20-2005, 02:31 PM
Wpada facet do gabinetu dyrektora cyrku i mówi:
-Panie, mam taki numer, że ludzie oszaleją! Będzie pan milionerem!
Dyrektor na to:
-Spadaj mi pan! Mam dobry program i nie potrzebuję żadnych nowych numerów.
-Niech pan posłucha przez 30 sekund, na pewno pana przekonam.
-No dobrze, mów pan, ale szybko.
-Niech pan sobie wyobrazi cały sufit cyrku obwieszony balonami. Balonami z gównem. A na arenę wjeżdzają konie. Na każdym koniu amazonka. Z łukiem. I amazonki zaczynają galopować w koło. Unoszą łuki. Zaczynają strzelać do balonów. Przebijają je po kolei a całe gówno spada na dół. Przebijają wszystkie. Na dole wszystko jest nim pokryte.
Widzowie w gównie, arena w gównie, orkiestra w gównie, konie w gównie, amazonki w gównie...
I wtedy wchodzę ja... Cały na biało.
Przychodzi zajączek do sklepu misia:
-Poproszę pół kilo soli.
-Wiesz zajączku, nie mam jeszcze wagi, nasypię ci na oko.
-Do dupy se nasyp debilu!
Na piętęrku mąż zaczyna się dobierać do żony, a na dole teściowa podsłuchuje
-Oj Antek ja zaraz zemdleję! - krzyczy żona
-Nie bój się Antek - krzyczy teściowa - to się nigdy nie zdarza.
Po chwili
-Oj Antek, ja zaraz umrę!
-Nie bój nic Antek to się nigdy nie zdarza - krzyczy teściowa.
Po długiej chwili.
-Oj Antek ja się zaraz zesram!
-Folguj Antek - ostrzega teściowa - To się czasem zdarza!
-Panie, mam taki numer, że ludzie oszaleją! Będzie pan milionerem!
Dyrektor na to:
-Spadaj mi pan! Mam dobry program i nie potrzebuję żadnych nowych numerów.
-Niech pan posłucha przez 30 sekund, na pewno pana przekonam.
-No dobrze, mów pan, ale szybko.
-Niech pan sobie wyobrazi cały sufit cyrku obwieszony balonami. Balonami z gównem. A na arenę wjeżdzają konie. Na każdym koniu amazonka. Z łukiem. I amazonki zaczynają galopować w koło. Unoszą łuki. Zaczynają strzelać do balonów. Przebijają je po kolei a całe gówno spada na dół. Przebijają wszystkie. Na dole wszystko jest nim pokryte.
Widzowie w gównie, arena w gównie, orkiestra w gównie, konie w gównie, amazonki w gównie...
I wtedy wchodzę ja... Cały na biało.
Przychodzi zajączek do sklepu misia:
-Poproszę pół kilo soli.
-Wiesz zajączku, nie mam jeszcze wagi, nasypię ci na oko.
-Do dupy se nasyp debilu!
Na piętęrku mąż zaczyna się dobierać do żony, a na dole teściowa podsłuchuje
-Oj Antek ja zaraz zemdleję! - krzyczy żona
-Nie bój się Antek - krzyczy teściowa - to się nigdy nie zdarza.
Po chwili
-Oj Antek, ja zaraz umrę!
-Nie bój nic Antek to się nigdy nie zdarza - krzyczy teściowa.
Po długiej chwili.
-Oj Antek ja się zaraz zesram!
-Folguj Antek - ostrzega teściowa - To się czasem zdarza!
-Baco, będzie dzisja padać?
-Ej, kurwa bedzie, bo mnie jebie w krzyżu!
-Ej, kurwa bedzie, bo mnie jebie w krzyżu!

