07-19-2005, 01:11 PM
Z domu wariatów uciekł pewien pacjent. Błaka się po mieście i myśli: "kurde, jak będę się tu tak kręcił jak smród po gaciach, to mnie w końcu złapią."
Wreszcie postanowił, że wyjedzie z miasta. Przychodzi na dworzec kolejowy, podchodzi do kasy i nieco speszony mówi:
-Dzień dobry... eee... ten, no... poproszę bilet... do tego, no... Krakowa...
-Normalny? - pyta uprzjemie kasjerka.
-Nie kur.wa, pierdolnięty!!!
Wreszcie postanowił, że wyjedzie z miasta. Przychodzi na dworzec kolejowy, podchodzi do kasy i nieco speszony mówi:
-Dzień dobry... eee... ten, no... poproszę bilet... do tego, no... Krakowa...
-Normalny? - pyta uprzjemie kasjerka.
-Nie kur.wa, pierdolnięty!!!
-Baco, będzie dzisja padać?
-Ej, kurwa bedzie, bo mnie jebie w krzyżu!
-Ej, kurwa bedzie, bo mnie jebie w krzyżu!

