11-03-2005, 10:07 PM
Dzis dostalem paczke z EPka.. Po krotce:
1. Wokalista nie umie spiewac, jest beznadziejny i gwalci uszy.. Ale nie ma drazniacej barwy glosu, co sprawia, ze pomimo braku umiejetnosci wokalnych, da sie go (od biedy) sluchac..
2. Za duzo 'instrumentalnej wirtuozerii' (buehehe, tak btw), za malo patataj.. Winno byc wiecej melodyjek typu poczatek Freedom Of Someone's Conscience..
3. Szkoda, ze w EPce przeznaczonej tylko i wylacznie na polski rynek teksty nie sa po polsku.. Angielski to bardzo ladny, melodyjny i plastyczny jezyk, ale zawsze wolalem polskie lyrici w heavy metalu..
4. Slabe teksty, na dodatek zle przetlumaczone (bodajze w Victory jest blad)
5. Intro do dupy..
6. Okreslanie muzyki Challenger'a jako 'progresywny heavy metal' to lekka przesada..
7. Slabsze od Sorcerer..
1. Wokalista nie umie spiewac, jest beznadziejny i gwalci uszy.. Ale nie ma drazniacej barwy glosu, co sprawia, ze pomimo braku umiejetnosci wokalnych, da sie go (od biedy) sluchac..
2. Za duzo 'instrumentalnej wirtuozerii' (buehehe, tak btw), za malo patataj.. Winno byc wiecej melodyjek typu poczatek Freedom Of Someone's Conscience..
3. Szkoda, ze w EPce przeznaczonej tylko i wylacznie na polski rynek teksty nie sa po polsku.. Angielski to bardzo ladny, melodyjny i plastyczny jezyk, ale zawsze wolalem polskie lyrici w heavy metalu..
4. Slabe teksty, na dodatek zle przetlumaczone (bodajze w Victory jest blad)
5. Intro do dupy..
6. Okreslanie muzyki Challenger'a jako 'progresywny heavy metal' to lekka przesada..

7. Slabsze od Sorcerer..

