07-11-2005, 03:19 PM
kethy napisał(a):Scully napisał(a):Chyba występuje taki mechanizm: im ktoś ma zgrabniejsze ciało, tym najczęściej mniej wiejsko się ubiera, a jeśli komuś czegoś, hm, brakuje, usiłuje na siłę nosić to, czego nie powinien i potem wychodzą takie dzieci wychowane na fast-foodach na ulicę i straszą ludzi karykaturalną warstwą tkanki tłuszczowej obleczonej wygrzaną na solarium skórą...
Smutne, prawda? Ja zauważyłam coś w tym samym stylu, ale jednak inne. Może niekoniecznie im ktoś jest mniej zgrabny tym bardziej próbuje być 'trendi'... Według mnie im ktoś ma mniej do zaproponowania (swoimi poglądami, swoim charakterem, swoją inteligencją itp.) tym bardziej próbuje zwrócić na siebie uwagę różowymi ciuszkami, zjaraną buźką itd... Wtedy więcej osób (dresów, bo dresów, ale jednak) mówi im, że fajnie wyglądają - podnosi się samoocena. Tak samo jest z obgadywaniem kogoś ze względu na jego urodę bądź jej brak. Im bardziej jest ktoś zakompleksiony, tym częściej będzie rzucał tekstami w stylu: "Ej, patrzcie... jaka ona brzydka" albo "Uu! Jak on się ubrał!". Dla mnie to wszystko jest poniżej jakiegokolwiek poziomu. To jest WIOCHA.
Z druga czescia moge sie zgodzic.. Z pierwsza (i wypowiedzia Scully) nie.. Spojrzcie w lustro.. To raczej Wy (w znacznej wiekszosci) wyrozniacie sie wlasnie sposrod 'normalnego' tlumu swoimi czarnymi ciuchami, dlugimi wlosami, stadem kolczykow i pieszczochow.. Wg tej teorii 'macie mniej do zaproponowania (swoimi poglądami, swoim charakterem, swoją inteligencją itp.)' niz klega/kolezanka ubierajaca sie jak babcia przykazala..
I nie wiem co sie tak uczepiliscie tego zlotu o charakterze pseudoreligijnym co sie urzadzil na Jasnej Gorze.. Do domu Wam przeca nie wlaza..

