07-10-2005, 06:25 PM
Na gitarze grał po prostu dobrze, tak jak większość wiosłowych, nic nadzwyczajnego.
A głos miał swoisty, acz na mnie jakiegoś wielkiego wrazenia nie zrobił- co nie zmienia faktu, że Nirvanę od czasu do czasu sobie zapuszczę; ale nawprawde rzadko.
Dajmy sobie już może spokój z tym offtopem, co?
A głos miał swoisty, acz na mnie jakiegoś wielkiego wrazenia nie zrobił- co nie zmienia faktu, że Nirvanę od czasu do czasu sobie zapuszczę; ale nawprawde rzadko.
Dajmy sobie już może spokój z tym offtopem, co?
"All that's left to say is: Farewell"

