07-09-2005, 05:38 PM
KubusPuchatek napisał(a):Najwyrazniej , ale wydaje mi sie ze jednak Page byl wazniejszym wioslarzem niz ten z RHCPAle tu nie chodzi o ważność, a o to czy gra danego gitarzysty mi sie podoba(oczywiscie IMO)
. Przynajmniej ja na tej zasadzie wymieniłem gitarzystów w tym temacie (piszę, to żeby była pełna jasność, bo nie wiem jakie inni mają intencje). Znam jego twórczość w RHCP, płyty solowe i po prostu lubię go słuchać.Page, czemu nie śmiałbym zaprzeczać, to klasyk i na nim uczyło się wielu obecnych gitarzystów (chociażby wymieniony przeze mnie Omar Rodriguez), ale ja nigdy wielkim fanem jego i Led Zeppelin nie byłem. W przeciwieństwie do Gilmoura i Pink Floyd, którego na pierwszym miejscu mimo wszystko nie wymieniłem przypadkowo. Ty go nie wymieniłeś w ogóle, a śmiem twierdzić, że jego zasługi dla muzyki rockowej są conajmniej nie mniejsze (mój pogląd jest taki, że są większe) - to jeśli już mówimy o stopniu ważności dla tego gatunku.

