07-07-2005, 03:27 PM
Grają beznadziejnie. Podkłady to ugrzeczniony Limp Bizkit ( bardzo ugrzeczniony), rap to wykastrowany Zack De La Rocha, wokal - Jonathan Davis dla 12-letnich dziewczynek, podających się za skejciary i słuchające boysbandów. A melodyka? "Refreny odsączone z gitarowej aranżacji sprawdziłyby się w konwencji pop", napisał w "Teraz Rocku" Bartek Koziczyński. Trudno się nie zgodzić.
Haha, wiecie kto to jest? To jest najlepszy wokal na swiecie

