07-01-2005, 12:06 PM
Atreju napisał(a):No nie do końca bym się z tym zgodził, bo RW nie byłbardziej znany wtedy. To że grał lepiej w latach 80-tych to fakt nie zaprzeczalny, ale to teraz jest chyba większą gwiazdą. Wystarczy pomyśleć o tym, że na dzień dzisiejszy sprowadzenie RW do Polski na koncert graniczy pewnie z cudem, a bodajże w 87 roku grali nawet na czymś takim jak Metalmania.
Nie pamiętam tamtych czasów, ale nie trzba być wybitnym myslicielem, żeby się domyslić, że na metalmaniach(czy metal battle) w latach 80-tych grały dosyć drugoligowe kapele z zachodu, dlatego, że była to dla nich być może jedyna okazja do zaprezentowania się publice większej niż 500 - 600 osób(np. taki Atomkraft). po prostu. Ilu ludzi przyszłoby u nas na Running Wild, przy cenach biletów ok. 100 zł? góra 700. Jedyne na co można liczyć to koncert na jakimś festiwalu
KelThuz napisał(a):estem pieprzonym fanatykiem ATARI, zwalczam amigowców od roku 1989. Amigowcy to plaga świata, lewica wśród komputerowców, no i oczywiście skrajne pedalstwo

