06-27-2005, 08:59 PM
Nie zgadzam się, że zawsze "każdy coś wnosi". Są kapele, w których liczy się przede wszystkim jedna osoba mająca swoją wizję. A reszta to właściwie muzycy sesyjni.
Tyle że to nie reguła. Na przykład po śmierci Joe Strummera każdy momentalnie zapomniał o zasługach także genialnego Micka Jonesa, który przecież był współzałożycielem The Clash.
No i są sytuacje, kiedy śmierć wynosi kogoś konkretnego na ołtarze (Cobain, Staley). Swoją drogą- rola w zespole to jedno, a talent to drugie. W końcu perkusista Nirvany, Dave Grohl, radzi sobie nieźle w Foo Fighters. Natomiast Cantrell też zajął się działalnością solową.
Ja osobiście nie mylę kapeli z frontmenem. Śmieszą mnie trochę ludzie używający słowa "Kazik" wobec piosenek Kultu, KNŻ i jego solowych rzeczy.
I tak dalej, i tak dalej. Nie istnieje reguła.
Tyle że to nie reguła. Na przykład po śmierci Joe Strummera każdy momentalnie zapomniał o zasługach także genialnego Micka Jonesa, który przecież był współzałożycielem The Clash.
No i są sytuacje, kiedy śmierć wynosi kogoś konkretnego na ołtarze (Cobain, Staley). Swoją drogą- rola w zespole to jedno, a talent to drugie. W końcu perkusista Nirvany, Dave Grohl, radzi sobie nieźle w Foo Fighters. Natomiast Cantrell też zajął się działalnością solową.
Ja osobiście nie mylę kapeli z frontmenem. Śmieszą mnie trochę ludzie używający słowa "Kazik" wobec piosenek Kultu, KNŻ i jego solowych rzeczy.
I tak dalej, i tak dalej. Nie istnieje reguła.
"Przemoc jest najwyższą formą sztuki"

