06-18-2005, 02:16 PM
Ee tam, stary, to wcale nie jest takie znowu straszne. Da się to zdać za pierwszym razem nawet jeśli o egzaminie człowiek dowiaduje się o godzinie 23 dnia poprzedzającego egzamin, kilka godzin po powrocie z wakacji. Jestem tego żywym i chodzącym przykładem
. Instruktorom się pojebały daty i pomimo mojego życzenia, że chce egzamin na koniec sierpnia to mnie zapisali na początek nie informując o tym. Przed samym examem miałem jeszcze 5 godzin jazd do zrobienia. W dzień egzaminu bez śniadania wyszedłem z domu, pojeźżdziłem 3 godziny po mieście i po placu, pojechałem do Gliwic i zdałem to cholerstwo. No mówie wam, jaj nieziemskie, strzy mi nie wierzyli jak wróciłem, ja sam nie wierzyłem, że mi się udało. Ot, takie przygody miał tomek ze swoim prawem jazdy.
Nie życzę nikomu.
Ech... w sumie mnie w tej szkole jazdy objebali na trochę kasy, nie przejeździłem tam dwóch godzin. Mógłbym się ciepać ale mi się nie chce, a jak widze jakiegoś instruktora na ulicy to ich chamsko mijam i sie nie odzywam.
. Instruktorom się pojebały daty i pomimo mojego życzenia, że chce egzamin na koniec sierpnia to mnie zapisali na początek nie informując o tym. Przed samym examem miałem jeszcze 5 godzin jazd do zrobienia. W dzień egzaminu bez śniadania wyszedłem z domu, pojeźżdziłem 3 godziny po mieście i po placu, pojechałem do Gliwic i zdałem to cholerstwo. No mówie wam, jaj nieziemskie, strzy mi nie wierzyli jak wróciłem, ja sam nie wierzyłem, że mi się udało. Ot, takie przygody miał tomek ze swoim prawem jazdy.
Nie życzę nikomu.
Ech... w sumie mnie w tej szkole jazdy objebali na trochę kasy, nie przejeździłem tam dwóch godzin. Mógłbym się ciepać ale mi się nie chce, a jak widze jakiegoś instruktora na ulicy to ich chamsko mijam i sie nie odzywam.
"Marysia mała pierdolca miała, pierdolca jasnego jak śnieg.
Gdziekolwiek biegła Marysia mała, pierdolec rozsadzał jej łeb..."
Gdziekolwiek biegła Marysia mała, pierdolec rozsadzał jej łeb..."


