06-11-2005, 07:57 PM
jestem dokładnym zaprzeczeniem talentu kulinarnego, nie umiem zrobić nawet Fixa z torebki, a co dopiero brać się za gotowanie na serio.
Przy przyrządzaniu chińszczyzny z papierka, z głową w chmurach:
1. pokroiłam mięso zdecydowanie za grubo.
2. spaliłam olej
3. oblałam wrzącym olejem babcię, która właśnie się napatoczyła
Po przyniesieniu z apteki jakiejś pianki na oparzenia, walczyłam nadal.
4. rozrobiłam Fix ze zbyt małą ilością wody, był gęsty jak nieszczęście.
5. gotowe danie było paskudne, mięso niedosmażone chyba, a mądrość moja przejawiająca się w rozrabianiu tego kranówą nie zna granic.
Pieprznęłam tym o stół i tyle było mojego gotowania...
Przy przyrządzaniu chińszczyzny z papierka, z głową w chmurach:
1. pokroiłam mięso zdecydowanie za grubo.
2. spaliłam olej
3. oblałam wrzącym olejem babcię, która właśnie się napatoczyła
Po przyniesieniu z apteki jakiejś pianki na oparzenia, walczyłam nadal.
4. rozrobiłam Fix ze zbyt małą ilością wody, był gęsty jak nieszczęście.
5. gotowe danie było paskudne, mięso niedosmażone chyba, a mądrość moja przejawiająca się w rozrabianiu tego kranówą nie zna granic.
Pieprznęłam tym o stół i tyle było mojego gotowania...

