09-09-2006, 02:00 PM
Vlkodlak napisał(a):a ja piłam wino na przystanku w środku miasta i nikt mnie nie łapał
ale to może dlatego, że zostało przelane do kartonika po soczku owocowym :>
No ja niedawno piłem wino ZA przystankiem, po czym się obudziłem na zupełnie innym przystanku. czary jakieś czy co?!
KelThuz napisał(a):estem pieprzonym fanatykiem ATARI, zwalczam amigowców od roku 1989. Amigowcy to plaga świata, lewica wśród komputerowców, no i oczywiście skrajne pedalstwo


