05-23-2005, 09:18 PM
Mój organizm nie toleruje Dream Theater. Nie umiem ich słuchać, nie jestem w stanie wytrzymać nawet 10 sekund utworu. Jak dla mnie jest to zbyt wydumane, przekombinowane, ot, przerost formy nad treścią. Próbowałem przesłuchac jakiś album, nazwy którego nie pomnę, ale szybko zrezygnowałem. Jedna wielka popisówa, każdy ich utwór to jakby krzyk: patrzcie jaki dobry jestem, jaką mam technikę. Owszem, technicznie nie da się im nic zarzucić, a Petrucci naprawdę jest świetnym gitarzystą. Kiedy kumpel zarzucił mi filmy z jego lekcjami zbierałem szczękę z podłogi. Ale to tyle, nie czuję w ich muzyce emocji (a dla mnie właśnie to jest najważniejsze). Muzyka, że tak powiem barokowa.
Dziękuję.
Dziękuję.
"Marysia mała pierdolca miała, pierdolca jasnego jak śnieg.
Gdziekolwiek biegła Marysia mała, pierdolec rozsadzał jej łeb..."
Gdziekolwiek biegła Marysia mała, pierdolec rozsadzał jej łeb..."


