05-15-2005, 12:11 AM
Jakimś dziwnym trafem wcześniej nie zauważyłem tego tematu. W ankiecie nie oddałem głosu za żadną z opcji, bo black bez ideologii jest jak kobieta bez cycków, a ideologia bez blacku staje się niczym bezproduktywy bełkot Jezusa. Sami przyznacie, że teksty zawarte we wkładkach do płyt Dark Funeral czy innego Conquerora bez podkładu muzycznego, jako wiersze, brzmią śmiesznie. Muzyka przydaje im pewnego "smaczku". Oczywiście nie trzeba byc od razu satanista, żeby słuchać tej muzyki, ale wiąże się to conajmniej z negacją pewnych norm moralnych, społecznych i religijnych. I to nie na sposób infantylny punków , czy pierwszych skinów, którzy zamknięci we własnych społecznościach nadal celebrowali kult zycia cieszac się jego przejawami. Black metal, jego ideologia, to droga prowadząca do całkowitej desakralizacji życia, odcięciu się od niego i zdewalułowaniu go. Do pogardzania nim. Totez słuchanie black metalu czesto wiąże się z innymi zainteresowaniami pozamuzycznymi. To, że BM jest czymś więcej niż muzyka, świadczy fakt że czasem w sfej formie przybiera postacie zupełnie "niemuzyczne" ( ot chociażby wspomniany Beherit, albo Abruptum ). Bo podobnie jak antytezą życia jest ideologia, BM jest ( przynajmniej powinien w jakimś stopniu ) antytezą sztuki. Oczywiście większośc z Was wyśmieje ten kulawy tekst i mnie, ale mam to głęboko w dupie. Każdego prywatna sprawa. Ja nie mma zmaiaru tej muzyki zniżac do poziomu happy metalowych przytupanek jełopów z TSA albo KAT.
"Beyond scorn, lies and calumny, I still stand and watch you rot"
Meychna'ch
Meychna'ch

