05-08-2005, 04:45 PM
Więc... Zawsze mam dylemat gdy słysze o tej kapeli... Nie podważam ich osiągnięć, i geniuszu wczesnych albumów, podobnie jak np. "Triumph of steel", który jest jednym z najciekawszych wydawnictwe jakie słyszałem, ale... image muzyków, niektóre wypowiedzi, określenia...sprawiają że nie potrafie ich traktować do końca poważnie, a już sytuacja z niesławnym polskim koncertem zakrawała na kpinę... sądze że DeMaio, oprócz tego że jest świetnym muzykiem, jest też niestet wyrachowanym biznesmenem, który dobrze wie jak zarabia się zielone..i niby w tym nic złego, ale z każdej nuty "Warriors of the world" bije nieszczerość i obłuda, takie jest moje zdanie. Reasumując: Manowar wielkim zespołem jest, ale do Judas Priest, Iron Maiden, Saxon,AC/DC, Venom, Motorhead czy Black Sabbath, jednak sporo im brakuje.
KelThuz napisał(a):estem pieprzonym fanatykiem ATARI, zwalczam amigowców od roku 1989. Amigowcy to plaga świata, lewica wśród komputerowców, no i oczywiście skrajne pedalstwo

