05-06-2005, 11:05 AM
Swego czasu zasłuchiwałam się w "Heaven&Hell", ale gdy sobie odświerzyłam ten krążek i pierwsze płyty Sabbathów odczułam wyraźną różnicę. Płyta z Dio straciła klimat. Jego wokal zaczął mnie denerwować. Podobnie było z innymi płytami nagranymi z Ronniem. O ile na początku fajnie mi się ich słuchało, teraz rzadko do nich wracam. Natomiast płyty z Ozzym są ponadczasowe. I na tym polega różnica.
by the grace of god almighty
and the pressures of the marketplace
the human race has civilized itself
it's a miracle
roger waters
and the pressures of the marketplace
the human race has civilized itself
it's a miracle
roger waters

