04-29-2005, 11:09 AM
Dla mnie "scena" również ma zabarwienie negatywne, kojarzy mi się z stosunkowo niewielkimi grupkami palantów, którzy:
- zakładają różne śmieszne "tajne" organizacje, po czym rozpowiadają o nich całemu światu
- wydają ziny, których nikt nie czyta, a główną treścią jest "wojowanie" z innymi grupkami
- prowadzą równie zabawne strony internetowe
- udzielają się na forach, na których piszą jacy to są fajni
- w 6 osób tworzą 12 zespołów
Dobre kapele/muzycy poradzą sobie bez "scenowego" bagienka....
Oczywiście to co napissałęm odnosi się gł. do blacku...
- zakładają różne śmieszne "tajne" organizacje, po czym rozpowiadają o nich całemu światu
- wydają ziny, których nikt nie czyta, a główną treścią jest "wojowanie" z innymi grupkami
- prowadzą równie zabawne strony internetowe
- udzielają się na forach, na których piszą jacy to są fajni
- w 6 osób tworzą 12 zespołów
Dobre kapele/muzycy poradzą sobie bez "scenowego" bagienka....
Oczywiście to co napissałęm odnosi się gł. do blacku...
KelThuz napisał(a):estem pieprzonym fanatykiem ATARI, zwalczam amigowców od roku 1989. Amigowcy to plaga świata, lewica wśród komputerowców, no i oczywiście skrajne pedalstwo

