04-16-2005, 02:06 PM
No i jestem. Może nie będę tu opisywał co po kolei grali, bo to zbędne, a i sam nie wszystkie utwory znam, ale same spostrzeżenia. Muzyka grana na tle fantastycznych wizualizacji, przerwy pomiędzy utworami wypełnione elektronicznymi wstawkami klawiszowca Richarda Barbieri'ego, świetne wprowadzenia. Wielkie wrażenie zrobiły na mnie sprawność wokalna, świetna gra na gitarze Stevena Wilsona. Momentami może miał wkurzającą gestykulację i nie potrafił nawiązać kontaktu z publicznością nie okazując kompletnie żadnych uczuć, ale jeśli skupić się na samej muzyce i wokalu, to ocena jest bardzo wysoka.
Co tu dużo mówić - pierwsza prog rockowa klasa, bardzo długie partie instrumentalne wykonane fantastycznie są tego najlepszym dowodem. Jedynie publiczność jakoś dziwnie się zachowywała, bez wielkiego zaangażowania. Choć w sumie to nie ten typ muzyki, by rzucać się do młyna, jak to Wilson kiedyś powiedział on cieszy się, że ich muzyka na koncertach skłania ludzi do myślenia i to głównie ma robić.
Co tu dużo mówić - pierwsza prog rockowa klasa, bardzo długie partie instrumentalne wykonane fantastycznie są tego najlepszym dowodem. Jedynie publiczność jakoś dziwnie się zachowywała, bez wielkiego zaangażowania. Choć w sumie to nie ten typ muzyki, by rzucać się do młyna, jak to Wilson kiedyś powiedział on cieszy się, że ich muzyka na koncertach skłania ludzi do myślenia i to głównie ma robić.

