04-08-2005, 08:43 PM
DISCOPOLOWIEC:
Rycerz, z przeciwsłonecznymi okularami założonymi nad czołem, nażelowanymi włosami i słomą w butach [zbroję zastepuje mu rolniczy strój roboczy, albo inne wieśniackie przyodzienie, a w miejsce butów z ostrogami mamy adidaski, względnie gumofilce] podjeżdza maluchem tudzież rowerem "jubilat" pod zamek smoka, fałszując kogutowato-damsko-dziwną barwą głosu nasz narodowy szlagier pt. "Szalona". Smok zdziwony, ale i uradowany wychodzi na spotkanie bratniej duszy, razem zaczynaja śpiewać piosenki Shazzy i żałować, że księżniczka nią nie jest. Kiedy rycerz przypomina sobie cel wyprawy, okazuje się, że księzniczka wybyła juz do pobliskiej remizy, aby tam przy dźwiękach Top One sobie potupać z innymi dziołchami.
Ble, głupie, ale niech będzie =]
Rycerz, z przeciwsłonecznymi okularami założonymi nad czołem, nażelowanymi włosami i słomą w butach [zbroję zastepuje mu rolniczy strój roboczy, albo inne wieśniackie przyodzienie, a w miejsce butów z ostrogami mamy adidaski, względnie gumofilce] podjeżdza maluchem tudzież rowerem "jubilat" pod zamek smoka, fałszując kogutowato-damsko-dziwną barwą głosu nasz narodowy szlagier pt. "Szalona". Smok zdziwony, ale i uradowany wychodzi na spotkanie bratniej duszy, razem zaczynaja śpiewać piosenki Shazzy i żałować, że księżniczka nią nie jest. Kiedy rycerz przypomina sobie cel wyprawy, okazuje się, że księzniczka wybyła juz do pobliskiej remizy, aby tam przy dźwiękach Top One sobie potupać z innymi dziołchami.
Ble, głupie, ale niech będzie =]

