04-04-2005, 10:41 PM
Ach, Ramones. Za czasów swej działalności niedoceniany zespół, a jednak mający swoich wiernych fanów. Kiedyś oglądałem wprowadzenie ich do Rock 'n Roll Hall of Fame, przez Eddiego Veddera. PO prostu łza się w oku zakręciła. Vedder opowiadał jedną z histori, bodajże o Joey Ramone. Szedł ulicą, był przed swoim apartamentem, kiedy poślignął się i upadł na ziemię. Leżał tak jakiś czas (połamał sobie biodro), i nikt nie chciał mu pomóc, ludzie po prostu przechodzili obok, i to go wkurzyło. Być może było to z powodu,że leżał tak, włosy opadały mu na twarz, był w skórze itp, ludzie myśleli, że to jakiś bezdomny. I to było smutne. W radiu prawie ich muzyka się nie pojawiała, w tv też, ale mimo to dalej grali swoje. Chwała im za to!!

