04-02-2005, 10:38 AM
O szumie medialnym rozpisywać się nie będę bo jak wszystkich chyba tak i mnie on wkurwia i irytuje...Ale za to chcę napisać jedno... Rozmawiałem wczoraj z kumplem, doszliśmy do pewnego wniosku, mianowicie: Papież jest już gotowy do swojej ostatniej drogi, to widać. On zresztą już chyba od dawna przygotowywał się do spotkania z Bogiem. Zapewne cierpi, ale w tym cierpieniu wydaje mi się, że daje się wyczuć pewne zadowolenie z tego że już wkrótce spotka się z Tym w którego całe życie wierzył (i wierzyć nawet teraz nie przestaje) i któremu zawierzył całego siebie. Jestem katolikiem i wierzę w to, że smierć to nie koniec ale poczatek czegoś nowego, czegoś lepszego...w końcu takie jest sedno wiary... Oczywiście jest mi bardzo smutno z powodu, że tak wielki człowiek gaśnie, ale wierzę, że ma to, jak wszystko na tym świecie jakiś cel, którego my być może nie rozmumiemy, którego może nie jest nam dane zrozumieć...
No to się rozpisałem trochę, wybaczcie, ale gdzieś to musiałem napisać...
No to się rozpisałem trochę, wybaczcie, ale gdzieś to musiałem napisać...
"Other bands play
ManOwaR KILL!!!"
ManOwaR KILL!!!"

