03-29-2005, 11:29 AM
Ja tam chodze na codzien w miare normalnie, czasem na czarno, czasem nie(zwłaszcza jak jest +40 stopni) za to na koncert w pełnym rynsztunku - dżinsy, koszulki, rozpuszczone włosy ułożone na pudla i jazda
kostke mam, ale raczej na jakieś wyjazdy, rower...na uczelnie chodze z teczką 8) no ale wg. moherowych beretów i tak jestem satanistą, tudzieżwrogiem kościoła i Polski
kostke mam, ale raczej na jakieś wyjazdy, rower...na uczelnie chodze z teczką 8) no ale wg. moherowych beretów i tak jestem satanistą, tudzieżwrogiem kościoła i Polski
KelThuz napisał(a):estem pieprzonym fanatykiem ATARI, zwalczam amigowców od roku 1989. Amigowcy to plaga świata, lewica wśród komputerowców, no i oczywiście skrajne pedalstwo

