07-30-2004, 08:29 PM
Ja także nie znoszę Kochanowskiego i Żeromskiego - przebrnęłam jakoś przez ich obowiązkowe utwory i nie mam zamiaru tego powtarzać, ale Szekspira uwielbiam... Wyjątek - "Romeo i Julia"
Za to uśmiałam się przy "Poskromieniu Złośnicy" i "Makbeta" też przeczytałam jednym tchem... Szekspir był zbyt wszechstronnym artystą, by oceniać go wyłącznie po jednym dramacie, tak mi się przynajmniej wydaje... Co do "Mistrza i Małgorzaty" - to zdecydowanie jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam i jedna z tych, która zapada w pamięć już od samego początku.
Nie przebrnęłam jednak przez "Nie-boską komedię" Krasińskiego, dla mnie to była masakra, tak samo jak "Zemsta", ale z kolei tu się pojawia ta sama sytuacja, co z Szekspirem - spodobały mi się "Śluby panieńskie"
Pana Tadeusza, Lalkę, Potop przeczytałam i bardzo mi się podobały... To chyba kwestia odpowiedniego spojrzenia na utwór - każdy ma w sobie coś szczególnego, coś wartego zauważenia - w końcu za coś musiał być na te piedestały wzniesiony. No dobra, może nie każdy... Ale większość :}
Za to uśmiałam się przy "Poskromieniu Złośnicy" i "Makbeta" też przeczytałam jednym tchem... Szekspir był zbyt wszechstronnym artystą, by oceniać go wyłącznie po jednym dramacie, tak mi się przynajmniej wydaje... Co do "Mistrza i Małgorzaty" - to zdecydowanie jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam i jedna z tych, która zapada w pamięć już od samego początku.Nie przebrnęłam jednak przez "Nie-boską komedię" Krasińskiego, dla mnie to była masakra, tak samo jak "Zemsta", ale z kolei tu się pojawia ta sama sytuacja, co z Szekspirem - spodobały mi się "Śluby panieńskie"

Pana Tadeusza, Lalkę, Potop przeczytałam i bardzo mi się podobały... To chyba kwestia odpowiedniego spojrzenia na utwór - każdy ma w sobie coś szczególnego, coś wartego zauważenia - w końcu za coś musiał być na te piedestały wzniesiony. No dobra, może nie każdy... Ale większość :}
