03-10-2005, 02:17 AM
Nigdy nie mialy tak na prawde szans. Obecnie tez nie maja. Moj wczesniejszy post to takie rozwazania o przyszlosci.
Jesli chodzi o pieniadze to od biedy daloby sie wprowadzic substytut (np. znane nam wszystkim kartki), ale wtedy wrocilibysmy do wymiany barterowej. Ewentualnie daloby sie wogole bez nich (pieniedzy lub ich substytutow) obejsc rozdajac kazdemu okreslona ilosc dobr, ale na dobra sprawe tez wrocilibysmy do wymiany barterowej - nie kazdy uzywalby wszystkich swoich dobr i chcialby je wymienic na inne dobra. Po jakims czasie ludzie doszliby do wniosku, ze nalezy wprowadzic pieniadze.
Co do spoleczenstwa bez wladzy - wedle mojej skromnej opinii nie jest to mozliwe. Cos takiego moze istniec wsrod pszczol i im podobnych stworzen, ale (niestety) nie u ludzi. Czlowiek zawsz ma na uwadze wpierw wlasna korzysc a dopiero potem korzysc innych (w tym spoleczenstwa jako calosci). W naszej naturze lezy dogadzanie sobie i to nie zawsze uczciwe. Zalozmy, ze istnialoby spoleczenstwo bez wladzy. Powiedzmy, ze kazdy jego czlonek wytwarzalby okreslone dobro, ktore oddawalby do jakiegos wielkiego magazynu, z ktorego kazdy otrzymywalby okreslona ilosc okreslonych dobr. Wszystko ladnie i pieknie. Niestety, piekarz czesc wypieczonych chlebow zatrzymywalby dla siebie (nie ma wladzy, nikt go nie sprawdzi, wiec czemu nie), gornik zawsze mialby wiecej wegla, zeby nim palic w swoim piecu kaflowym itd. Od razu pojawia sie wiec koniecznosc zatrudnienia kierownikow, ktorzy nadzorowaliby prace innych samemu nic nie wytwarzajac (wladza) oraz organow scigania (wladza). Tak wiec wniosek jest jeden: zeby takie spoleczenstwo moglo istnec ludzie musieliby byc krysztalowi. A jak ze wspolczesnego, grzesznego ludzika zrobic ideal? Jedynie za pomoca wladzy.
Jesli chodzi o pieniadze to od biedy daloby sie wprowadzic substytut (np. znane nam wszystkim kartki), ale wtedy wrocilibysmy do wymiany barterowej. Ewentualnie daloby sie wogole bez nich (pieniedzy lub ich substytutow) obejsc rozdajac kazdemu okreslona ilosc dobr, ale na dobra sprawe tez wrocilibysmy do wymiany barterowej - nie kazdy uzywalby wszystkich swoich dobr i chcialby je wymienic na inne dobra. Po jakims czasie ludzie doszliby do wniosku, ze nalezy wprowadzic pieniadze.
Co do spoleczenstwa bez wladzy - wedle mojej skromnej opinii nie jest to mozliwe. Cos takiego moze istniec wsrod pszczol i im podobnych stworzen, ale (niestety) nie u ludzi. Czlowiek zawsz ma na uwadze wpierw wlasna korzysc a dopiero potem korzysc innych (w tym spoleczenstwa jako calosci). W naszej naturze lezy dogadzanie sobie i to nie zawsze uczciwe. Zalozmy, ze istnialoby spoleczenstwo bez wladzy. Powiedzmy, ze kazdy jego czlonek wytwarzalby okreslone dobro, ktore oddawalby do jakiegos wielkiego magazynu, z ktorego kazdy otrzymywalby okreslona ilosc okreslonych dobr. Wszystko ladnie i pieknie. Niestety, piekarz czesc wypieczonych chlebow zatrzymywalby dla siebie (nie ma wladzy, nikt go nie sprawdzi, wiec czemu nie), gornik zawsze mialby wiecej wegla, zeby nim palic w swoim piecu kaflowym itd. Od razu pojawia sie wiec koniecznosc zatrudnienia kierownikow, ktorzy nadzorowaliby prace innych samemu nic nie wytwarzajac (wladza) oraz organow scigania (wladza). Tak wiec wniosek jest jeden: zeby takie spoleczenstwo moglo istnec ludzie musieliby byc krysztalowi. A jak ze wspolczesnego, grzesznego ludzika zrobic ideal? Jedynie za pomoca wladzy.
Glupcow znajdziesz wszedzie. Subkultura moze byc jedynie sposobem, w jaki ich glupota bedzie sie objawiac.


