11-18-2005, 07:00 PM
Uff,"Bastards" wysłuchane a i 1-sze "Dębowe Mocne" obalone.Stwierdzam ,iż bycie wyznawcą LEMMYEGO jest całkiem przyjemne i nie wiąże się z żadnymi uciążliwosciami.
Ot,posłuchać sobie Motorheada tudzież spozyć rytualnie odpowiednią ilość alkoholu na chwałę Wielkiego L. i nie bluźnić przeciw jego świętej osobie- niczego wiecej Przenajświętszy Lemmy od nas nie wymaga 8)
Ot,posłuchać sobie Motorheada tudzież spozyć rytualnie odpowiednią ilość alkoholu na chwałę Wielkiego L. i nie bluźnić przeciw jego świętej osobie- niczego wiecej Przenajświętszy Lemmy od nas nie wymaga 8)

