03-04-2005, 03:56 PM
Nagrody Darwina... to jest to!
Mi się najbardziej podobał przypadek samobójcy. Facet przywiązał sobie do szyi wielki kamień, połknął truciznę, podpalił na sobie ubranie, skoczył z urwiska do morza, a lecąc chciał sobie strzelić w łeb. Pech chciał, że nie trafił, za to odstrzelił linę, którą kamień był przywiązany do jego szyi. Gdy wpadł do wody zgasło jego ubranie, nałykał sie słonej wody i zwymiotował truciznę. Zobaczyli go wędkarze, wyciągnęli i zawieżli do szpitala. Mimo to zmarł...z wyziębienia organizmu...
Mi się najbardziej podobał przypadek samobójcy. Facet przywiązał sobie do szyi wielki kamień, połknął truciznę, podpalił na sobie ubranie, skoczył z urwiska do morza, a lecąc chciał sobie strzelić w łeb. Pech chciał, że nie trafił, za to odstrzelił linę, którą kamień był przywiązany do jego szyi. Gdy wpadł do wody zgasło jego ubranie, nałykał sie słonej wody i zwymiotował truciznę. Zobaczyli go wędkarze, wyciągnęli i zawieżli do szpitala. Mimo to zmarł...z wyziębienia organizmu...
Sleep all day.
Party all night.
Never grow old.
Never die.
Party all night.
Never grow old.
Never die.


