03-03-2005, 11:09 PM
A słyszał ktoś o "Nagrodach Darwina"? Są przyznawane za najgłupszą śmierć lub poważe obrażenia. Np:
- dwóch przyjaciół wybrało się w zimę na ryby na zamarźnięte jezioro. Mieli ze sobą psa, który potrafił aportować. A że nie mieli piły dziurę w lodzie postanowili utworzyć laską dynamitu. No więc schowali się za drzewem obok jeziora, jeden się zamachnął i rzucił dynamit... zgadnijcie co zrobił szkolony pies?
- inny przypadek który zawsze mnie śmieszył ze względu na głupotę, chociaż do końca go nie pamiętam a nie chce schrzanić. No więc na budowie facet z 15 piętra musiał znieść beczkę cegieł (ok. 120 kg, a facet ważył koło 70). No więc humorysta przyczepił na bloczek sznur, jeden koniec spuścił na ziemie a drugi przyczepił do waidra. Zszedł na dół, odblokował linkę, wiadro pooszłooo w dół, a facet poleciał 15 pięter wyżej. Po drodze "spotkał się" z beczką, która przetrąciła mu bark. Na samej górze połamał sobie palce gdyż "wbiły" mu się w metalową belkę na której wisiał bloczek. Tymczasem beczka rozwaliła się o beton na ziemi a cegły się wysypały. Facet "oderwał" się od metalowej deski (ściskał sznur cały czas) i zleciał w dół. Po drodzę zawadził o bedzkę, która przetrąciła mu (chyba) biodro. Na końcu spadł na cegły łamiąc sobie nogi i ręce. A co za tym idzie puścił sznur który trzymał, a resztki beczki z góry wróciły szybko na dół, przez co facet dostał wstrząsu mózgu... niestety przeżył...
- dwóch przyjaciół wybrało się w zimę na ryby na zamarźnięte jezioro. Mieli ze sobą psa, który potrafił aportować. A że nie mieli piły dziurę w lodzie postanowili utworzyć laską dynamitu. No więc schowali się za drzewem obok jeziora, jeden się zamachnął i rzucił dynamit... zgadnijcie co zrobił szkolony pies?
- inny przypadek który zawsze mnie śmieszył ze względu na głupotę, chociaż do końca go nie pamiętam a nie chce schrzanić. No więc na budowie facet z 15 piętra musiał znieść beczkę cegieł (ok. 120 kg, a facet ważył koło 70). No więc humorysta przyczepił na bloczek sznur, jeden koniec spuścił na ziemie a drugi przyczepił do waidra. Zszedł na dół, odblokował linkę, wiadro pooszłooo w dół, a facet poleciał 15 pięter wyżej. Po drodze "spotkał się" z beczką, która przetrąciła mu bark. Na samej górze połamał sobie palce gdyż "wbiły" mu się w metalową belkę na której wisiał bloczek. Tymczasem beczka rozwaliła się o beton na ziemi a cegły się wysypały. Facet "oderwał" się od metalowej deski (ściskał sznur cały czas) i zleciał w dół. Po drodzę zawadził o bedzkę, która przetrąciła mu (chyba) biodro. Na końcu spadł na cegły łamiąc sobie nogi i ręce. A co za tym idzie puścił sznur który trzymał, a resztki beczki z góry wróciły szybko na dół, przez co facet dostał wstrząsu mózgu... niestety przeżył...
Paszkwil (wł. pasquillo) to utwór literacki, często anonimowy lub publikowany pod pseudonimem, skierowany przeciw konkretnej osobie, ośmieszający ją w sposób oszczerczy i obelżywy.


