03-02-2005, 10:07 PM
Co do kupowania nowej vs uzywanej gitary i o kilku innych aspektach pozwole sobie przytoczyć Koniego ze strony www.gear.prv.pl, mysle ze po przeczytaniu rozjasni sie w kilku głowkach to i owo.
Cytat:Dlaczego warto kupić używaną gitarę i troche o Brzmieniu.
Widze ze szukasz taniej i dobrej gitary. Zadanie trudne, jak zawsze kiedy chce sie pogodzic te dwie rzeczy (cena+jakosc). Trzeba Ci wiedziec, ze szukanie dobrego brzmienia w cenie do 1000 PLN wedlug mnie mija sie raczej z celem. Zapytasz pewnie kim tez jestem, zeby wypowiadac sie w ten sposób ale wystarczy, ze powiem, ze przez moje rece przewinęło sie juz kilkadziesiąt instrumentów a o tych na których mialem okazje grac nie wspomnę.
Trafienie na godny uwagi instrument graniczy z cudem. Wszystkie tanie instrumenty, które mozesz zobaczyc w sklepach w tych cenach to produkowane na wschodzie lub w Meksyku tanie wyroby i nie ma tu znaczenia firma bo one i tak sa robione przez jedna fabryke. To sie tyczy Yamahy, Fendera, Washburna, Jacksona, B.C.Rich'ai innych znanych. Ba - czasem sprowadzane do Polski wyroby uznanych marek sa robione z podzespoów i drewna niższej jakosci od gitar sprzedawanych w renomowanych zachodnich sklepach muzycznych.
Polskie wyroby, jako że przygotowywane dla klienta o plytkiej kieszeni, tez nie grzesza jakoscia, biorac szczególnie pod uwage doświadczenie polskich producentów. Fender robi gitary od 55 lat, Ibanez jeszcze dłużej...
Dobrze wykonany instrument kosztuje kilka tysiecy PLN - cena warunkuje trwałość instrumentu, strojenie, geometrie gryfu, nabicie i jakośc progów, jakośc elektroniki i częsci hardware'u. Dla średniozaawansowanego gitarzysty - i do tego niezbyt zamoznego - jednyną rozsadną alternatywą jest instrument uzywany. I nie nalezy sadzic, ze uzywany znaczy gorszy! Czasami wrecz przeciwnie.
Wszystkie tanie instrumenty wykonywane sa z materialów sezonowanych niewystarczjaco długo co owocuje powyginanymi po roku czasu gryfami, niemozliwymi do wyregulowania oraz zupelnie niebrzmiacymi korpusami. Gitarze, która przeszla przez ręce jednego, dwóch właścicieli i wiele lat grania naprawde niewiele moze zaszkodzic. Do sprawdzenia jest jakosc nabitych progów, gryf, elektronika i oczywiscie to czy podoba sie brzmienie ale jezeli te warunki sa spelnione to takim instrumentem mozna sie dlugo cieszyc nie martwiac sie, ze pewnego dnia po prostu przestanie grac. Sprawa niuansów brzmienia to juz inna bajka i aczkolwiek kwestia wpakowanych pieniędzy we wzmacniacz jest tutaj tez bardzo istotna, to w pierwszym rzedzie liczy sie to jaki sposób grasz - oraz jakie masz podejście w ogole do grania na gitarze - jeśli czujesz w brzmieniu ciepło, ostry charakter, siłe przebicia, mocny, skupiony środek albo to co po angielsku określa sie przez: "chunky", "sparkly", "liquid lead" czy też "crunchy rythm tone" cała muzyczną duszą - będzie Cie bolała każda "dead note" na gryfie czy tez przydźwięk źle wyekranowanej gitary.
Faktem jest jednak, ze dobry sprzet wspomaga instrumentaliste ale jedno dodane zero do ceny jaka wymieniles moze nie pomóc jezeli chcesz osiagnac brzmienie zblizone do Stev'a Vaia, George'a Bensona, Stevie Ray Vaughana, Erica Claptona czy Gary Moore'a.
Sam jestem gitarzystą i zdaje sobie sprawe jakie tony sprzętu musiałem przerzucić aby znależć "swoje brzmienie". W przypadku gitarzystów nie jest to prostą sprawą - wymieniamy od strun poprzez - przetworniki, gitary, kable, preampy, efekty, końcówki mocy, kończąc na paczkach gitarowych. Normalna jest tu rotacja - tyle tylko że mniej boli zakup sprzętu "nietrafionego" za 60% ceny sklepowej - niż właśnie tego sklepowego. A w sklepie jak to w sklepie - niekiedy sprzedawcy patrzą na ręce, jest rodzaj presji - po przyjściu do domu okazuje się, że to jednak "nie brzmi" - zwłaszcza że nie można przenieśc do sklepu całego posiadanego sprzętu i spokojnie przetestować wszystkie warianty połączeń, nie mówiac o próbie ze swoim zespołem. Za zadna z rzeczy, które posiadam nie dalem wiecej niz 60% ceny sklepowej a nie ma na rynku wielu rzeczy godnych do ustawienia obok w rzedzie. Poszukiwaczom zycze szczescia i troche krytycznego spojrzenia na oferowane w sklepach produkty co zaprocentuje zadowoleniem z posiadania - i moze tym, ze w sklepach pojawi sie wiecej sprzetu dla bardziej wymagajacych niz jest obecnie - a jak wszyscy wiemy nawet najwieksze polskie sklepy muzyczne maja bardzo mały wybór lepszego sprzętu - poza tym jaka frustrująca wydaje sie być sytuacja, w której gitara sprowadzana 4 tygodnie przez dealera nei brzmi tak jak tego oczekiwaleś ? A zbieraleś na nią kilka lat...
Powiesz - eee... ta gitara ma juz "x" lat... To dlaczego roczniki Fenderów '78 osiągają na rynku wtórnym takie zawrotne ceny i uważane są przez wielu znakomityćh gitarzystów za najlepiej brzmiące ? A Ibanezy AS i AM z lat 78-84 najlepiej brzmią w rękach jazzmanów (Scofield, Napiórkowski, Lesickii). Nie wspomnę o Gibsonach z początki lat 70... TO SĄ instrumenty LUTNICZE - a np. przykręcany gryf spaja sie rezonansowo z korpusem po kilkunastu latach grania...
To samo tyczy sie wzmacniaczy... Dlaczego najlepsze brzmienie mialy Fendery Twiny BlackFace z konca lat 60tych a potem juz tylko gorsze ? A Tone Master, Vibrolux, Bassman, Dumble, MArk I, II ? I nie chodzi tu o cechy istotne z kolekcjonerskiego punktu widzenia)
Reasumując - w cenie "x" zł mozesz mieć nową gitarę typu "permanentna frustracja" albo też używaną - w pięknym stanie - z której długi czas bedziesz zadowolony.


)![[Obrazek: animkaxi6.gif]](http://img181.imageshack.us/img181/5605/animkaxi6.gif)