08-01-2006, 10:52 AM
"Impressions in Blood" to dla mnie nie do konca przemyslana plytka.Oczywiscie jest o wiele lepiej, w porownaniu do poprzedniego materialu.Jednak to nie jest jeszcze to, czego bym oczekiwal w 100%."Warlords", "Red Code", "They Live !!!" to stary dobry Vader.
"Helleluyah" jest calkiem nowatorski, do tego ciekawy refren, "Fields of Heads" nudnawy, jednak duzy plus za koncowke utworu.
Z kolei "Predator" to nudny, ciagnacy sie jak flaki utwor, "Book" podobnie, w dodatku utwory okraszone tymi "patetycznymi", "wznioslymi" klawiszami, ktore do muzyki death metal pasuja jak piesc do nosa.To samo moge powiedziec o intrze.Rozumiem, ze Peter chce odswiezyc muze, jednak nie tedy droga.
Ogolnie rzecz biorac jest dobrze, jednak kolejne wydawane przez zespol plytki nie wzbudzaja juz u mnie takiego entuzjazmu.Ostatnie plyty raczej slucham bardzo rzadko, dopiero utwory na koncertach wzbudzaja wieksze emocje.To raczej spowodowane jest strasznie oklepanym schematem kawalkow.Te same brzmienie, 90% kawalkow grane tremolem, standardowa budowa utworow na cztery czwarte, zero jakichs zaskakujacych zmian tempa, zero urozmaicen jesli chodzi o wokal(caly czas ta sama barwa i skala).Vader dla mnie nadal pozostanie koncertowym killerem, jednak w domu prawie w ogole ich nie slucham.Dlatego nowy material musi byc czyms nowatorskim hehe.
"Helleluyah" jest calkiem nowatorski, do tego ciekawy refren, "Fields of Heads" nudnawy, jednak duzy plus za koncowke utworu.
Z kolei "Predator" to nudny, ciagnacy sie jak flaki utwor, "Book" podobnie, w dodatku utwory okraszone tymi "patetycznymi", "wznioslymi" klawiszami, ktore do muzyki death metal pasuja jak piesc do nosa.To samo moge powiedziec o intrze.Rozumiem, ze Peter chce odswiezyc muze, jednak nie tedy droga.
Ogolnie rzecz biorac jest dobrze, jednak kolejne wydawane przez zespol plytki nie wzbudzaja juz u mnie takiego entuzjazmu.Ostatnie plyty raczej slucham bardzo rzadko, dopiero utwory na koncertach wzbudzaja wieksze emocje.To raczej spowodowane jest strasznie oklepanym schematem kawalkow.Te same brzmienie, 90% kawalkow grane tremolem, standardowa budowa utworow na cztery czwarte, zero jakichs zaskakujacych zmian tempa, zero urozmaicen jesli chodzi o wokal(caly czas ta sama barwa i skala).Vader dla mnie nadal pozostanie koncertowym killerem, jednak w domu prawie w ogole ich nie slucham.Dlatego nowy material musi byc czyms nowatorskim hehe.

