02-27-2005, 03:13 PM
Nie napisałem, że ona mi się aż tak nie podoba.
Ogólnie jest to płyta przecietna, a Moonspell nie może robić przeciętnych płyt, ich ciągle stać na więcej.
Z Moonspell jest taj jak z kobietami. Kobieta musi mieć to "COŚ" tak samo płyty Moonspell muszą to mieć. Słuchając The Antidote stwierdzam, że jest ładna i można ją raz na jakiś czas przeleciec (przesłuchać).
A inne płyty Moonspell "Wolfheart", "Irreligious" "Sin Pecado" itd. (oprócz The Butterfly Effect ) to ciągły orgazm zkończysz słuchac jeden raz i zaczynasz nastepny. The Antidote jest kobietą ładnie ubraną w zajebietą perkusje i dobre wokale ale nie ma duszy.
Tak poza tym moge dodać, że utwory z tej płytki doskonale wypadają na koncertach.[/quote]
Ogólnie jest to płyta przecietna, a Moonspell nie może robić przeciętnych płyt, ich ciągle stać na więcej.
Z Moonspell jest taj jak z kobietami. Kobieta musi mieć to "COŚ" tak samo płyty Moonspell muszą to mieć. Słuchając The Antidote stwierdzam, że jest ładna i można ją raz na jakiś czas przeleciec (przesłuchać).
A inne płyty Moonspell "Wolfheart", "Irreligious" "Sin Pecado" itd. (oprócz The Butterfly Effect ) to ciągły orgazm zkończysz słuchac jeden raz i zaczynasz nastepny. The Antidote jest kobietą ładnie ubraną w zajebietą perkusje i dobre wokale ale nie ma duszy.
Tak poza tym moge dodać, że utwory z tej płytki doskonale wypadają na koncertach.[/quote]
"Ostatnią czarodziejską różczke widziałem wbitą w pizde czarodziejki zgwałconej w Sarajewie" - Arturo Perez Reverte, "Życie jak w Madrycie"

