02-19-2005, 08:41 PM
Obejrzałam wczoraj Ostatniego Samuraja, więc opisuję wrażenia, jak się zobowiązałam...
Film mnie wzruszył [ale o to ostatnimi czasy nietrudno] i pobudził wyobraźnię, która podążyła jednak ostatecznie w zupełnie odbiegającym od filmu kierunku. zapewne to też można mu za plus policzyć. Cruise wyglądał tam bardzo interesująco, w ogóle japońska obsada aktorska bardzo mnie zdziwiła, bo większość Japończyków nie wygląda moim zdaniem zbyt zachęcająco.
niektóre momenty aż oślepiały amerykanizmem... eh... moje zdanie jest takie, że jeśli ten temat/wątek jest w Ameryce na topie, to niech kręcą filmy o swoim kontynencie a nie zniekształcają realia japońskie niepotrzebnymi wstawkami.
tematyka filmu jest conajmniej zdublowana, to po prostu parafraza Tańczącego z Wilkami przeniesiona na Wyspy Japońskie.
Ale do Tańczącego się nie umywa :)
Mimo to nie uważam tego filmu za chłam, chociaż niczego nowego nie wnosi do kinematografii... :]
Film mnie wzruszył [ale o to ostatnimi czasy nietrudno] i pobudził wyobraźnię, która podążyła jednak ostatecznie w zupełnie odbiegającym od filmu kierunku. zapewne to też można mu za plus policzyć. Cruise wyglądał tam bardzo interesująco, w ogóle japońska obsada aktorska bardzo mnie zdziwiła, bo większość Japończyków nie wygląda moim zdaniem zbyt zachęcająco.
niektóre momenty aż oślepiały amerykanizmem... eh... moje zdanie jest takie, że jeśli ten temat/wątek jest w Ameryce na topie, to niech kręcą filmy o swoim kontynencie a nie zniekształcają realia japońskie niepotrzebnymi wstawkami.
tematyka filmu jest conajmniej zdublowana, to po prostu parafraza Tańczącego z Wilkami przeniesiona na Wyspy Japońskie.
Ale do Tańczącego się nie umywa :)
Mimo to nie uważam tego filmu za chłam, chociaż niczego nowego nie wnosi do kinematografii... :]
