02-16-2005, 05:46 PM
Z wyżej wymienionych słucham tylko Limbonic Art i nie widze nic złego w tym, że na pierwszych albumach klawisze stanowią główny instrument. Skoro partie klawiszowe są dobrze skomponowane to czemu niemiałoby ich być więcej? Podobnie z Cradle of Filth. Na pierwszych 3 albumach klawisze dodają niesamowitego klimatu ich muzyce... niestety później jest już tak jak wspomniałeś, czyli osładzanie muzyczki. Na uwage zasługuje też ich przedostatni album Damnation and a Day, na którym orkiestra była schowana w tle a na pierwszy plan wybijały sie gitary i perkusja. Posłuchaj sobie takich utworów jak An Enemy Led The Tempest albo The Smoke of Her Burning. Jesli chodzi zaś o wymienionych przez Ciebie Dimmu to masz rację. Gdyby odjąć te pseudoorkistralne motywy to muzyka była by nudna i monotonna... ale Dimmu to juz nie mój problem.

