02-13-2005, 03:25 PM
Tak, "Kod" trąci antyklerykalizmem, dlatego czytałam książkę przez palce. Natomiast Makbet jest naprawdę dobrym dramatem, nie wiem co od niego chcesz ;P Podobnie jak poskromienie złośnicy :) Teraz mam w planie zabrać się za resztę dramatów Szekspira, ale to po maturze może... -_-;
Pisząc wcześniej o ulubionych pozycjach zapomniałam wspomnieć o książce, do której od czasów podstawówkowej fascynacji sięgam po dziś dzień kiedy mam wisielczy nastrój, a na myśli mam "Anię z Zielonego Wzgórza" Lucy Maud Montgomery. Ma w sobie coś magicznego i optymistycznego, pełnego nadziei, co pociąga mnie niezmiennie od lat ;)
Pisząc wcześniej o ulubionych pozycjach zapomniałam wspomnieć o książce, do której od czasów podstawówkowej fascynacji sięgam po dziś dzień kiedy mam wisielczy nastrój, a na myśli mam "Anię z Zielonego Wzgórza" Lucy Maud Montgomery. Ma w sobie coś magicznego i optymistycznego, pełnego nadziei, co pociąga mnie niezmiennie od lat ;)
