09-16-2006, 11:02 PM
Dajcie już spokój z tym BNW. Płyta niezła, ale przy klasycznych albumach IM: Killers, Number..., Powerslave, Piece Of Mind, SOmewhere... i 7S... to tylko namiastka. Wiem ze Dickinson wrócił i mamy powody do zachwytu, ale to tak jakby twierdzić że GHUA czy ChI Slayera biją na glowe klasyki typu RiB czy SoH...

