02-03-2005, 07:51 PM
Grunt to zaradność życiowa...
Jka mieszkaliśmy na jakimś zadupiu chłopaki zadzwonili na taxi w najbliższym mieście (jakieś 20 km), podyktowali taksiarzowi listę zakupów i kazali sobie przywieźć. W sumie im się opłaciło, bo zamawiali w kilkunastu, ale dyra oczyiście zrobiła piekło
Jka mieszkaliśmy na jakimś zadupiu chłopaki zadzwonili na taxi w najbliższym mieście (jakieś 20 km), podyktowali taksiarzowi listę zakupów i kazali sobie przywieźć. W sumie im się opłaciło, bo zamawiali w kilkunastu, ale dyra oczyiście zrobiła piekło
Sleep all day.
Party all night.
Never grow old.
Never die.
Party all night.
Never grow old.
Never die.


