02-03-2005, 05:21 PM
Po Poznańsku to szkiety
A teraz małe opowiadanie:
Jde se do składu kupić se szneka z glancem, a tu nimom bejmów. No to co Juchta !!! Sklepikara na to " łe jery!" A ja fyram z tamtąd. Heksa jedna mnie ino jednak kamlotem w bryle pizgneła tak, że biniola mi nabiła. Gamuła mnie jednak nie chwyciła i uciekłem. A w sznyce i tak same fafoły były ,a obkład jakiś lewy. To
ćpnąem to w cholere i polazłem dalej .
Opowiastka bez sensu ale gware mam fajną nie ???
A teraz małe opowiadanie:
Jde se do składu kupić se szneka z glancem, a tu nimom bejmów. No to co Juchta !!! Sklepikara na to " łe jery!" A ja fyram z tamtąd. Heksa jedna mnie ino jednak kamlotem w bryle pizgneła tak, że biniola mi nabiła. Gamuła mnie jednak nie chwyciła i uciekłem. A w sznyce i tak same fafoły były ,a obkład jakiś lewy. To
ćpnąem to w cholere i polazłem dalej .
Opowiastka bez sensu ale gware mam fajną nie ???
"Ostatnią czarodziejską różczke widziałem wbitą w pizde czarodziejki zgwałconej w Sarajewie" - Arturo Perez Reverte, "Życie jak w Madrycie"

