06-30-2004, 12:02 PM
Co prawda St. Anger blado wypada w konfrontacji z poprzednimi plytami, mozna nawet stwierdzic ze prymitywnie, ale kilka calkiem milych rzeczy mozna wyciagnac z tej plyty, wiec az takim gniotem tego bym nie nazwal.
Choc nie przecze ze wole posluchac Mastera anizeli prymitywnego St. Anger.
Choc nie przecze ze wole posluchac Mastera anizeli prymitywnego St. Anger.

