12-18-2004, 02:26 PM
"Vanitas vanitatum et omnia vanitas"... Tak sobie czytam ten temat i dochodzę do wniosku, że w dzisiejszych czasach ludzie zapatrzeni w świat wielkich gwiazd ekranu, modelek, artystów - czują się nikim. Bombardowani ze wszystkich stron reklamami, "doskonałym" pięknem tracą poczucie własnej wartości. Nie wiem czy to tylko problem ludzi młodych w okresie dojrzewania, ale jak patrzę na moje otoczenie to zaczynam się bać. Coraz więcej osób nie widzi sensu życia, ba, nawet chcą z nim skończyć. To straszne, a zarazem przykre. Oczywiście nie są to wszystkie przyczyny takiego stanu rzeczy... Do nich należą również domniemany brak talentu (a przecież to bzdura, bo KAŻDY ma talent, należy tylko go odkryć), niepowodzenia w szkole, zła sytuacja w domu, ale chyba największy z nich to brak drugiej osoby (niekoniecznie partnera, np.przyjaciela) I nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że ktoś nie ma kompleksów. Każdy z nas je ma, inni po prostu nie przejmują się nimi, starają się nad sobą pracować i stawać się lepszym. Innych to przerasta i zamiast wziąć się w garaść wolą załozyć ręce i czekać na cud. A prawda jest taka, że jak sami nie zaczną pracować nad sobą to nawet największe wysiłki otoczenia pójdą na marne. Ja staram sie być optymistką i cieszyć się z życia (w końcu mamy je tylko jedno), choć nie zawsze mi to wychodzi. Jeśli złapię "dół" staram się o nim nie myśleć, bo to najgorsze co można w takiej sytuacji zrobić. Jak już wcześniej wspomnieliście, najlepszy sposób na doła to zajęcie się czymś. Dla jednych jest to sport, dla innych tworzenie, czytanie itd. To naprawdę pomaga. Na zakończenie tego wywodu powiem tyle: uczmy się cieszyć z małych rzeczy. Carpe Diem!
by the grace of god almighty
and the pressures of the marketplace
the human race has civilized itself
it's a miracle
roger waters
and the pressures of the marketplace
the human race has civilized itself
it's a miracle
roger waters

