08-31-2008, 01:04 PM
Ostatnio zadano mi pytanie ile razy byłem miły na forum. Postaram się zatem popaść w chwilę zadumy natury filozoficznej:
jak w czasach nieistniejących fantastów, miłośników anegdot (a kto wie czy nie epizodów) kynologiczno-analnych i gotyckiej poezji dla zawstydzonych introwertyków ze świądem cewki moczowej, których - na domiar złego - ulubioną rozrywką w czasie wolnym jest pedałowanie; jak w czasach podtatusiałych krejzoli którzy wloką za sobą kij, mnożących na potęgę kolejne dowody na to jakimi są "szalonymi freakami" i "ludźmi pozytywnie zakręconymi", a które w rzeczywistości są tylko dowodami na zbyt bliskie ulokowanie ośrodka centralnego układu nerwowego i końcowego odcinka układu trawiennego skutkujące w mieszaniu się masy szarej z masą brązową; jak w takich czasach - pytam - można być miłym dla bliźniego?
To wszystko jest takie trudne...
Nie zapomnijcie mi oczywiście napisac czegoś o sobie.
Pozdrawiam,
kK
jak w czasach nieistniejących fantastów, miłośników anegdot (a kto wie czy nie epizodów) kynologiczno-analnych i gotyckiej poezji dla zawstydzonych introwertyków ze świądem cewki moczowej, których - na domiar złego - ulubioną rozrywką w czasie wolnym jest pedałowanie; jak w czasach podtatusiałych krejzoli którzy wloką za sobą kij, mnożących na potęgę kolejne dowody na to jakimi są "szalonymi freakami" i "ludźmi pozytywnie zakręconymi", a które w rzeczywistości są tylko dowodami na zbyt bliskie ulokowanie ośrodka centralnego układu nerwowego i końcowego odcinka układu trawiennego skutkujące w mieszaniu się masy szarej z masą brązową; jak w takich czasach - pytam - można być miłym dla bliźniego?
To wszystko jest takie trudne...
Nie zapomnijcie mi oczywiście napisac czegoś o sobie.
Pozdrawiam,
kK

