03-05-2008, 09:16 AM
IMHO ludzie mylą się często, ale nie przyznają do tego. A pewność siebie to nie tylko ego.
Owszem, można mylić się bardzo rzadko, ale wtedy, gdy nie podejmuje się wyzwań lub unika dylematów. Np. samotnie mieszkający rolnik, od 20 lat hodujący trzodę, codziennie wykonujący te same zajęcia myli się rzadziej, niż giełdowy doradca, albo prognosta tendencji społecznych podczas kampanii politycznych.
Oczywiście można też rozpatrywać inne rodzaje dylematów. Myśli sobie rolnik: 'Czy Bóg istnieje?' i odpowiada 'Na pewno nie!'. Na drugi dzień umiera na zawał (albo ptasą grypę)i okazuje się, że po drugiej stronie tunelu, tam gdzie zaczyna się światełko, Wszechmogący na niego czeka i chce pogadać.
Dobrym przykładem mylenia się i przyznawana (lub nie przyznawania) do tego są nauczyciele.
Pewna pani ucząc j. angielskiego czasami nie znała znaczenia słów, których wymagała od swoich uczniów. Wtedy albo wymyślała dla takich słów znaczenie, albo je podczas zajęć pomijała. Gdy któryś z uczniów zwrócił jej uwagę, w zemście stawiała ndst.
Pewien pan ucząc j. angielskiego przygotowywał czasami testy. Okazało się, że przy którejś z okazji popełnił błąd i wpisał coś gramatycznie nie właściwego w którymś ćwiczeniu. Jeden z uczniów zauważył to podczas testu, długo wahał się, po czym zwrócił uwagę. Dostał od nauczyciela dodatkowych 5 punktów.
Kto był bardziej pewny siebie? Pani, która ze strachu przed utratą autorytetu jechała po uczniach jak po psach, czy pan, który nie bał się przyznać do pomyłki, stracić autorytet i jeszcze za jej wykrycie wynagrodził ucznia?
Zbyt wielu jest ludzi, których dewiza brzmi:
Tylko ja jestem najlepszy, tylko ja się nie mylę, tylko ja jestem uczciwy, tylko ja jestem wspaniały i tylko ja tak myślę.
Tak jest też na internetowych forach, a jakże! Prowadzi to do tego, że ci, którzy nie potrafią dyskutować (lub rozmawiać, bo nie trzeba tylko dyskutować na forum) starają się w jakikolwiek sposób wyróżnić. Ładne, animowane emblematy (mój jest oczywiście najładniejszy, choć nie animowany) już nie wystarczają, więc zaczynają zbierać fragi w postaci nabitych postów.
Na koniec:
Pomimo, że nie jest to mój ulubiony zespół(ani nie jest związany z tym wątkiem) i raczej sporadycznie sięgam po RHCP, zaimponowało mi, że po nagraniu DVD Live at Slane Castle, Frusciante nie robił studyjnych dogrywek pomimo licznych boków i rozstrojów. Zostawił tak, jak wyszło i koniec. Szczerze i odważnie.
Owszem, można mylić się bardzo rzadko, ale wtedy, gdy nie podejmuje się wyzwań lub unika dylematów. Np. samotnie mieszkający rolnik, od 20 lat hodujący trzodę, codziennie wykonujący te same zajęcia myli się rzadziej, niż giełdowy doradca, albo prognosta tendencji społecznych podczas kampanii politycznych.
Oczywiście można też rozpatrywać inne rodzaje dylematów. Myśli sobie rolnik: 'Czy Bóg istnieje?' i odpowiada 'Na pewno nie!'. Na drugi dzień umiera na zawał (albo ptasą grypę)i okazuje się, że po drugiej stronie tunelu, tam gdzie zaczyna się światełko, Wszechmogący na niego czeka i chce pogadać.
Dobrym przykładem mylenia się i przyznawana (lub nie przyznawania) do tego są nauczyciele.
Pewna pani ucząc j. angielskiego czasami nie znała znaczenia słów, których wymagała od swoich uczniów. Wtedy albo wymyślała dla takich słów znaczenie, albo je podczas zajęć pomijała. Gdy któryś z uczniów zwrócił jej uwagę, w zemście stawiała ndst.
Pewien pan ucząc j. angielskiego przygotowywał czasami testy. Okazało się, że przy którejś z okazji popełnił błąd i wpisał coś gramatycznie nie właściwego w którymś ćwiczeniu. Jeden z uczniów zauważył to podczas testu, długo wahał się, po czym zwrócił uwagę. Dostał od nauczyciela dodatkowych 5 punktów.
Kto był bardziej pewny siebie? Pani, która ze strachu przed utratą autorytetu jechała po uczniach jak po psach, czy pan, który nie bał się przyznać do pomyłki, stracić autorytet i jeszcze za jej wykrycie wynagrodził ucznia?
Zbyt wielu jest ludzi, których dewiza brzmi:
Tylko ja jestem najlepszy, tylko ja się nie mylę, tylko ja jestem uczciwy, tylko ja jestem wspaniały i tylko ja tak myślę.
Tak jest też na internetowych forach, a jakże! Prowadzi to do tego, że ci, którzy nie potrafią dyskutować (lub rozmawiać, bo nie trzeba tylko dyskutować na forum) starają się w jakikolwiek sposób wyróżnić. Ładne, animowane emblematy (mój jest oczywiście najładniejszy, choć nie animowany) już nie wystarczają, więc zaczynają zbierać fragi w postaci nabitych postów.
Na koniec:
Pomimo, że nie jest to mój ulubiony zespół(ani nie jest związany z tym wątkiem) i raczej sporadycznie sięgam po RHCP, zaimponowało mi, że po nagraniu DVD Live at Slane Castle, Frusciante nie robił studyjnych dogrywek pomimo licznych boków i rozstrojów. Zostawił tak, jak wyszło i koniec. Szczerze i odważnie.


