03-05-2008, 12:11 AM
I masz rację. Dokładnie tak jest.
To co napisałem powyżej odnosi się do tendencji, że niektórym pewien dryg zostaje, i wtedy czują się prawdziwymi punkami/emokami/metalami/oiami/gothami itd. lub inni ich tak postrzegają, natomiast bardzo duża rzesza ludzi słuchających muzyki jednak poddaje się pewnym prądom, które prowadzą ich w całą otoczkę tworzoną przez media.
Aby być akceptowanym przez otaczające jednosktki większość osób wtapia się w dane środowisko. Na tym polega moda i trendy. Wyrabiając sobie pewną markę, bądź styl wiele z takich jednostek nie chce się od nich odżegnać, bojąc się utraty statusu albo tożsamośći.
Jeśli ktoś słynie z tego, że klnie lub usiłuje dawać wentyl frustracjom promująć swój status na tle publicznej opinii (tak, jak pewne osoby robią to nabijając sobie posty zdaniami złożonymi typu 'korwa'), za wszelką cenę będzie starał się podtrzymać taki stan rzeczy, udająć (głównie przed sobą samym), że jest jednostką wybitną.
Wychodząc z założenia, że 'nie trzeba być starym, żeby być mądrym' (a chodzi mi tu nie o mądrość życiową, ale o dojrzałość wypowiedzi i jej CEL), można dojść łatwo do wniosku, że osoby, które pozornie pozostają w cieniu, faszerują swojego prosiaka większą ilością merytoryki niż sztab pozornie obeznanych w temacie demagogów, którzy, podobnie jak w życiu (nie piszę w 'życiu prawdziwym', bo wiadomo,że życie jest prawdziwe) m u s z ą podtrzymywać swój status wszelkimi możliwymi sposobami, wykorzystując głównie przyjęte przez siebie dotychczas standardy.
Wiadomo - wpadasz między wrony, powinieneś zacząć krakać. Ale co zrobić, jeżeli jest tam też kilka kruków, kukułek, zimorodków, sikor, dudków, kormoranów, łabędzi, żurawi albo orłów? Wtedy, zgodnie z prawem natury, krakanie zaczyna cię wkurwiać i zaczynasz wyławiać tylko te rejestry, które przekazują jakieś istotnie informacje. Bo tylko pisklęta wrzeszczą do swojej matki, żeby dała im papu. Gdy przestają być pisklętami, wysyłają sygnały, i każdy z tych sygnałów ma sens, bo jeśli go zabraknie, przestanie być ziomem krukiem lub ziomalką kukułką.
Powiedziano, że ludzi od zwierząt różni głównie możliwość tworzenia i zdolności do pojmowania abstrakcji. Bardzo trafne zdanie. Bardzo niedoceniane =
Pies przywiązuje się do swojego pana, nie toleruje ingerencji podczas żywienia, oznacza swój teren moczem lub kałem. Człowiek nie znosi by mieć nad sobą pana, potrafi rozmawiać przy obiedzie i wpuszcza innych na swój teren. Niektórzy tak przyzwyczaili się już do zapachu swojego moczu, że każdy inny musi przejść przez kwarantannę ich receptorów, zanim zostanie zaakceptowany. Nie będą zgadzać się dla zasady, nie będą akceptować ze względu na stadne lub plemienne zwyczaje, ale z czasem przyzwyczajają się, jak szczupak do tktwiącej w nim przez pięć lat kotwiczki, albo kot do amputowanej nogi.
Dlatego też największym szacunkiem darzę ludzi, którzy potrafią wyciągać wnioski i nie wstydzą się przyznać komuś racji gdy myślą tak samo, lub gdy ktoś ich przekonał. Nigdy nie wstydziłem się tego, że w wielu kwestiach się myliłem. Jeśli ktoś nigdy się nie myli i każdemu to wmawia, to nie znaczy, że ma rację, tylko, że jest tchórzem (nie chodzi o zwierzątko).
To co napisałem powyżej odnosi się do tendencji, że niektórym pewien dryg zostaje, i wtedy czują się prawdziwymi punkami/emokami/metalami/oiami/gothami itd. lub inni ich tak postrzegają, natomiast bardzo duża rzesza ludzi słuchających muzyki jednak poddaje się pewnym prądom, które prowadzą ich w całą otoczkę tworzoną przez media.
Aby być akceptowanym przez otaczające jednosktki większość osób wtapia się w dane środowisko. Na tym polega moda i trendy. Wyrabiając sobie pewną markę, bądź styl wiele z takich jednostek nie chce się od nich odżegnać, bojąc się utraty statusu albo tożsamośći.
Jeśli ktoś słynie z tego, że klnie lub usiłuje dawać wentyl frustracjom promująć swój status na tle publicznej opinii (tak, jak pewne osoby robią to nabijając sobie posty zdaniami złożonymi typu 'korwa'), za wszelką cenę będzie starał się podtrzymać taki stan rzeczy, udająć (głównie przed sobą samym), że jest jednostką wybitną.
Wychodząc z założenia, że 'nie trzeba być starym, żeby być mądrym' (a chodzi mi tu nie o mądrość życiową, ale o dojrzałość wypowiedzi i jej CEL), można dojść łatwo do wniosku, że osoby, które pozornie pozostają w cieniu, faszerują swojego prosiaka większą ilością merytoryki niż sztab pozornie obeznanych w temacie demagogów, którzy, podobnie jak w życiu (nie piszę w 'życiu prawdziwym', bo wiadomo,że życie jest prawdziwe) m u s z ą podtrzymywać swój status wszelkimi możliwymi sposobami, wykorzystując głównie przyjęte przez siebie dotychczas standardy.
Wiadomo - wpadasz między wrony, powinieneś zacząć krakać. Ale co zrobić, jeżeli jest tam też kilka kruków, kukułek, zimorodków, sikor, dudków, kormoranów, łabędzi, żurawi albo orłów? Wtedy, zgodnie z prawem natury, krakanie zaczyna cię wkurwiać i zaczynasz wyławiać tylko te rejestry, które przekazują jakieś istotnie informacje. Bo tylko pisklęta wrzeszczą do swojej matki, żeby dała im papu. Gdy przestają być pisklętami, wysyłają sygnały, i każdy z tych sygnałów ma sens, bo jeśli go zabraknie, przestanie być ziomem krukiem lub ziomalką kukułką.
Powiedziano, że ludzi od zwierząt różni głównie możliwość tworzenia i zdolności do pojmowania abstrakcji. Bardzo trafne zdanie. Bardzo niedoceniane =
Pies przywiązuje się do swojego pana, nie toleruje ingerencji podczas żywienia, oznacza swój teren moczem lub kałem. Człowiek nie znosi by mieć nad sobą pana, potrafi rozmawiać przy obiedzie i wpuszcza innych na swój teren. Niektórzy tak przyzwyczaili się już do zapachu swojego moczu, że każdy inny musi przejść przez kwarantannę ich receptorów, zanim zostanie zaakceptowany. Nie będą zgadzać się dla zasady, nie będą akceptować ze względu na stadne lub plemienne zwyczaje, ale z czasem przyzwyczajają się, jak szczupak do tktwiącej w nim przez pięć lat kotwiczki, albo kot do amputowanej nogi.
Dlatego też największym szacunkiem darzę ludzi, którzy potrafią wyciągać wnioski i nie wstydzą się przyznać komuś racji gdy myślą tak samo, lub gdy ktoś ich przekonał. Nigdy nie wstydziłem się tego, że w wielu kwestiach się myliłem. Jeśli ktoś nigdy się nie myli i każdemu to wmawia, to nie znaczy, że ma rację, tylko, że jest tchórzem (nie chodzi o zwierzątko).


