03-30-2008, 08:03 PM
Ostatnio obejrzałem "Cztery Pokoje". Sam film może o tyle nie pasuje do tematu, o ile każdy z tytułowych czterech pokojów, został przedstawiony na bazie sceniariusza odrębnego autora - 4. pomieszczenie to już 'bajka wg' Tarantino, wydawać by się mogło więc niczym dziwnym, że to właśnie ta historia najbardzej przypadła mi do gustu.
Ogólnie sam film to nic innego jak zlepek czterech odrębnych (choć subtelnie powiązanych)'przygód', które łączy osoba boya hotelowego. Ma on wątpliwą przyjemność obcowania z (seksownymi)czarownicami, które potrzebowały jego spermy - inny pokój, to już dwójka wkurwiających dzieci i... trup. Trzeci pokój - to opowieść o zazdrosnym o swoją kobietę facecie. 4. pokój, to majstersztyk Quentina. Oglądać.
Ogólnie sam film to nic innego jak zlepek czterech odrębnych (choć subtelnie powiązanych)'przygód', które łączy osoba boya hotelowego. Ma on wątpliwą przyjemność obcowania z (seksownymi)czarownicami, które potrzebowały jego spermy - inny pokój, to już dwójka wkurwiających dzieci i... trup. Trzeci pokój - to opowieść o zazdrosnym o swoją kobietę facecie. 4. pokój, to majstersztyk Quentina. Oglądać.

