11-21-2007, 02:42 PM
Flying Corpse napisał(a):oj korwa,czepiacie sie chopa,wiadomo jakich wypowiedzi można sie spodziewać po osobie mającej jamesa maynarda keenana w avatarze i uważajacego obecny vader za dobrą dm załogeKurwa, skarało mnie na starość, mieć takiego adwokata...
Nie broń mnie więcej, ok ?
Sobota napisał(a):są 10 razy bardziej poniecajace rzeczy niz płyty Varga, ale burzum stworzyło specyficzny nurt w BM o dość niepowtarzalnym klimacie
Sobota napisał(a):dobra muzyka, prosta jak sam chuj i monotonna ale przez to posiadająca niesamowity klimat bo dla mnie przedewszystkim liczy się on w burzum.Popierdywanie na jednej strunie, przy automacie perkusyjnym? Klimat? Do mnie to nie przemawia. No cóż, kwestia gustu. Ja, jak chcę sobie posłuchać coś oprawionego prawdziwym klimatem, zapuszczam sobie Ulvera.
Cytat:Wszkaże był jednym z pionierów, podchodzac do tego jako do poprostu kolejnej kapeli BM to nie jest to jakos cos hiper duper specjalnego. trzeba na to spojdzec troche od strony historycznej.Wybacz, ale perypetie Grishnack'a, jego przeżycia, pierwsze kroki w świecie 'muzyki', kontakt z najgrubszą struną gitary (bo mam wrażenie, że innych nie zdążył ogarnąć) i wątpliwe pionierstwo BM, w żadnym wypadku nie podnieca mnie na tyle, żeby dostawać orgazmu na wyziewy czy to na Aske czy na każdej innej płycie Burzum.
Nie obchodzi mnie punkt widzenia od strony historycznej, bo jako odbiorca jestem nastawiony na muzykę (i ewentualnie tekst), a pogańsko-nsowe liryki, okraszone smętnym wokalem, i popierdywaniem (a raczej masakrowaniem) gitary w tle, co ponoć tworzy klimat, to dla mnie lekka kicha.
Jeżeli chodzi o Varga, to jedyne co można dobrego zrobić w związku z jego osobą, to napisać jakąś powiastkę kryminalną dla młodych złych 'szatanistów', bo bądź co bądź, życiorys to on miał bogaty.
Nie mam zamiaru dalej dyskutować na ten temat, bo ani Wy mnie, ani ja Was do swojego nie przekonam.

