11-17-2007, 10:26 PM
Gdzieś czytałem ,ze w pewnym momencie było tak ,że Scolnick po prostu przybywał do studia , nagrywał co było do nagrania i wracał do innych projektów.Jednak myślę ,że jakieś piętno na ich muzyce na pewno odcisnął.Dlatego tez oczekuje niezłego łupania od tej płyty.


