10-09-2007, 07:46 PM
Dobra, nie ma co się licytować.
Egzaminator przy drugim podejściu całą drogą się ze mną w kłócił, aż w końcu stwierdził, że jestem nadpobudliwy
. Do dziś nie wiem jak mi się udało wtedy zdać, może dlatego, że piątek wieczorem i chłop się zlitował nad dolą młodego kierowcy.
Egzamin miałem na 15, wyjechałem jakoś 16:50.
Dużo zależy od tzw farta. Powinno Ci się udać za drugim razem
Egzaminator przy drugim podejściu całą drogą się ze mną w kłócił, aż w końcu stwierdził, że jestem nadpobudliwy
. Do dziś nie wiem jak mi się udało wtedy zdać, może dlatego, że piątek wieczorem i chłop się zlitował nad dolą młodego kierowcy.Egzamin miałem na 15, wyjechałem jakoś 16:50.
Dużo zależy od tzw farta. Powinno Ci się udać za drugim razem

