09-03-2007, 09:32 PM
Samooray napisał(a):co bardziej jednego z ojców 3miejskiego yassu- Jurka Mazzola. Ten koleś, genialny klarnecista jest dla mnie kamieniem milowym w tej muzyce. Z resztą kto słuchał kiedykolwiek "Arythmic perfecion", czy "Arythmic Band" tudzież "Niebieskiego Lotnika" wie po czym Mazzola poznać.zgadza się, że Mazzoll jest świetnym muzykiem. Jednak Tymona bardziej cenię, droga od akustycznego jazzu, przez piosenkowo-dziwne Kury i szereg innych kapel do rockowego, post punkowego Transistors. Cała działalność artystyczna, wytwórnia, promocja młodych zespołów - w Biodro Records swoje pierwszy płyty nagrała Ścianka czy Pogodno. Ponadto ten koleś nie ściemnia.
Wielkim fanem Mazzolla nie jestem, ale czasem wracam do Lotnika, troche do takiej malutkiej Epki "One" oraz NRD - to był świetny skład. Mazzoll nie jest tak otwartym gościem jak Rychu.
Z całego yassu jednak najbardziej cenię talent Jacka Oltera. Przyszedł na swoją pierwszą próbę w Miłości i zadziwił wszystkich swoją grą, okazało się nawet, że reszta musi jeszcze poćwiczyć, żeby z nim grać (nawet sam wielki Lechu Możdżer). Olter był podporą całej trójmiejskiej sceny yassowej, był perkusistą wszystkich zespołów Tymona, nagrał bardzo wiele płyt, dostał kilka nagród od świętych starców, był ceniony wielce przez Lestera Bowie (taki murzyn co nie żyje już, jarał 35 lat codziennie, jak był młody to pogrywał trochę z M.Davisem)z którym zresztą nagrał płytę. Jego kariera i cudowność skończyła się gdy choroba (depresja maniakalna) z nim wygrała - wyskoczył z okna.
Tak na prawdę to yass umarł z Jackiem Olterem.
A w ogóle to miło Samoorayu, że ktoś na tym forum słyszał o yassie.
Jałokim napisał(a):z tymona wspomnianego "wesela" znam jedynie "D.O.B." i potwierdzam, bosky jestPłyta ma wiele killerów. Właśnie "DOB", "Lubię" i "Wieś jak malowanie" mnie niszczą najbardziej. Obczaj cały album ziom.

