08-04-2007, 01:02 PM
O to chodzi kurwa z pisaniem po angielsku, że nasz piękny polski język nadaje się do muzyki, ale najwyżej do poezji śpiewanej. Jest szeleszczący i beznadziejnie się growluje i drze morde po polsku, szczególnie gdy w wyrazie są litery "sz", "cz". Uważam dlatego, że próby pisania angielszczyzną są po prostu ułatwianiem sobie życia, a nie lansowaniem się. A pozatym czytając teksty, odnoszę wrażenie, że beznadziejny tekst napisany po angielsku brzmi zawsze lepiej niż miałby brzmieć po polsku. A żeby napisać tekst po polsku, który zachowałby melodię utworu, nie zawierał rymów typu siebie, ciebie itp jest zajebiście ciężkim zadaniem. A też poezja zbytnio do metalu nie pasi. No i te wszystkie słowa wielbione przez thrashowych lub o zgrozo deathowych tekściarzyków brzmią niewygodnie w naszym języku. A co do mojego poziomu językowego, no to wiem, że mam jeszcze w cholerę do opanowania i bije się w pierś i pluję sobie w brodę, że mając okazję uczyć się języka praktycznie od dziecka, ja sobie wtedy to olewałem.

