07-22-2007, 12:17 AM
R_amze_S napisał(a):PP miała pecha. Szczytowy okres jej popularności przypadł na swoisty boom muzyki punkowej i punkrockowej w Polsce. Nagle bycie "punkiem" i bycie "off" stało się modne, dzieciaki zaczęły nosić kolorowe trampki, chodzić na koncerty. Wiadomo, że nie zaczynali od klasyki gatunku, bo byłoby to prawdopodobnie zbyt surowe i ciężkie granie na uszy 13/14 latków. Grabaż i spółka wpasowali się wtedy idealnie w gusta dzieciaków, nigdy nie grali ostro, ciężko ani surowo. Lekki klimat, choć z punkowym zacięciem, był do zaakceptowania dla mniej zaprawionego słuchacza- popularność Pidżamy skoczyła, hale koncertowe się zapełniły. Dawnym fanom PP zaczęła kojarzyć się z dzieciakami wygłupiającymi się na koncertach, małolatami chlejącymi jabole itp. i zaczęli się stopniowo oddalać od zespołu, w końcu dzieciarnia zaczęła stanowić nieomal całość publiczności. Przynajmniej moim zdaniem tak to wyglądało. Sam wielkim fanem Pidżamy nigdy nie byłem, ale kilka kawałków mieli niezłych (np. Film o końcu świata, Ezoteryczny Poznań). Natomiast już za szczyt wieśniactwa uważam jeżdżenie po zespołach typu Happysad czy właśnie PP, w celu ukazania swojej urojonej wyższości czy muzycznego obeznania. Do tego gadka o płytkiej intelektualnie warstwie lirycznej i banalnych melodiach- całość oczywiście stoi w kontraście do muzy, której słucha taki delikwent- pełnej emocji i instrumentalnej woltyżerki, muzyki "inteligentnej" (naprawdę spotkałem się z takim określeniem) itd. Tyle z mojej strony.warsadal napisał(a):Nie ich wina, że teraz prawie tylko gówniarzeria ich słuchaSorry a czyja ?

