07-05-2007, 01:04 PM
Zapamiętam na przyszłość
Sorry za emocje,ale pisałem to na swiezo wczoraj rano, no i jestem z tych co nie podchodzą do muzyki z zimną kalkulacją i pewne rzeczy same wypłynęly...
hock:
Ale teraz co do niektorych komentarzy na portalach:
No co jak co ale to wieczne narzekanie to narodowa przywara.To że w PL wreszcie jest dużo koncertów rockowych gwiazd powoduje zupelnie odmienny skutek niz mozna było przewidziec.Jeszcze dwa lata temu nikt by nawet nie marzył o takim lecie koncertowym w Polsce, a taki Genesis pare lat temu nawet jakby wpadl na poł godziny i odwalił pańszczyznę wszyscy byliby wniebowzięci. A teraz jak koncerty są chlebem powszednim ciagle tylko jakieś marudzenie i porownywanie że tu było bosko a tam do dupy. Doprawdy ciężko nam dogodzić. I jeszcze to pierdolenie że na RHCP nie było kontaktu z publicznoscią. Ja przyjechałem dla muzyki. To nie jest tokio hotel zeby w przerwie kazdego kawalka słuchać "we love you poland", "what a beautiful country" albo jak próbują cos mowic po polsku (choc to byloby akurat miłe). Czy naprawdę mamy takie kompleksy że kazdy zespoł musi nam włazic w dupe żeby mowić ze koncert był udany? Tom Araya też raczej nie jest urodzonym konferansjerem a jakoś nikt nie pierdoli głupot o kontakcie Slayera z publicznością. Zreszta pewnie 70% ludzi co wypisuje na onetach chujowe opinie nawet nie bylo na koncercie.
Ogólnie to jebać onety i inne interie.
Sorry za emocje,ale pisałem to na swiezo wczoraj rano, no i jestem z tych co nie podchodzą do muzyki z zimną kalkulacją i pewne rzeczy same wypłynęly...
hock: Ale teraz co do niektorych komentarzy na portalach:
No co jak co ale to wieczne narzekanie to narodowa przywara.To że w PL wreszcie jest dużo koncertów rockowych gwiazd powoduje zupelnie odmienny skutek niz mozna było przewidziec.Jeszcze dwa lata temu nikt by nawet nie marzył o takim lecie koncertowym w Polsce, a taki Genesis pare lat temu nawet jakby wpadl na poł godziny i odwalił pańszczyznę wszyscy byliby wniebowzięci. A teraz jak koncerty są chlebem powszednim ciagle tylko jakieś marudzenie i porownywanie że tu było bosko a tam do dupy. Doprawdy ciężko nam dogodzić. I jeszcze to pierdolenie że na RHCP nie było kontaktu z publicznoscią. Ja przyjechałem dla muzyki. To nie jest tokio hotel zeby w przerwie kazdego kawalka słuchać "we love you poland", "what a beautiful country" albo jak próbują cos mowic po polsku (choc to byloby akurat miłe). Czy naprawdę mamy takie kompleksy że kazdy zespoł musi nam włazic w dupe żeby mowić ze koncert był udany? Tom Araya też raczej nie jest urodzonym konferansjerem a jakoś nikt nie pierdoli głupot o kontakcie Slayera z publicznością. Zreszta pewnie 70% ludzi co wypisuje na onetach chujowe opinie nawet nie bylo na koncercie.
Ogólnie to jebać onety i inne interie.
BLOOD SUGAR SEX MAGIK - the best thing since bread came sliced

