06-28-2007, 09:15 AM
Cóż co kto lubi. Ja z każdym kolejnym przesłuchaniem Rise To Ruin jestem coraz bardziej na tak. Jest kilka zwolnień, ale dzięki nim pożna się odprężyć i "zrelaksować" przed ponownym łojeniem. Mnie np solo w Revolt zajebiście się podoba. La Muerte owszem mnie nudziło (pomimo kilku znakomitych motywów), ale z Rise To Ruin jestem zadowolony. Nowy Behemoth też zaczyna mi wpadać w ucho. Nie wydaje mi się lepszy od Demigod i Zos Kia jak narazie, ale wydaje mi sie, że wstydu im nie przynosi. A Nile przesłuchiwałem kilka razy, a to za mało, żeby stwierdzić czy się podoba czy nie. Generalnie fanem Nile nie jestem i po tych kilku moich przesłuchaniach szoku nie było. Ale podejmę jeszcze nie jedną bitwę z nimi ;]

